Do trzech razy sztuka

Jakiś czas temu znalazłam na swoim dawnym laptopie folder „na bloga”. Był utworzony w 2008 roku. Okazuje się, że marzyłam o tym znacznie dłużej, niż pamiętałam.

10 lat temu, w 2016 roku opublikowałam swój pierwszy post na Monafactory.pl. Była to sukienka uszyta z koszuli.

„Mona” pochodzi od mojego imienia, a „factory” miało nawiązywać do manufaktury. Bo odkąd pamiętam, zawsze coś tworzyłam sama – szyłam, robiłam biżuterię, przygotowywałam dekoracje i wymyślałam kolejne projekty DIY.

Nie miałam wtedy strategii, planu ani wielkich oczekiwań. Po prostu lubiłam tworzyć. Pokazywałam DIY, rękodzieło i wszystko to, co sprawiało mi radość. W tamtym czasie studiowałam, pracowałam i próbowałam odnaleźć się w Warszawie, do której kilka lat wcześniej przyjechałam z jedną walizką i głową pełną planów.

Kilka lat później pojawiło się drugie blogowe podejście. Tym razem bardziej „dorosłe”. Zainspirowana pracą w środowisku biznesowym zaczęłam pisać o savoir-vivre, dress codzie i rozwoju zawodowym. Chciałam połączyć świat korporacji z zamiłowaniem do estetyki, komunikacji i kreatywności.

Życie zrobiło swoje, a blog odszedł na dalszy plan.

Aż do dziś.

Bo prawda jest taka, że nigdy nie przestałam marzyć o własnym miejscu w internecie.

Przez te lata zmieniło się właściwie wszystko. Skończyłam studia, zbudowałam swoją zawodową drogę, wyszłam za mąż, zostałam mamą dwójki dzieci i przeprowadziliśmy się do domu, którego budowa przez ostatnie dwa lata pochłonęła nas niemal całkowicie.

I właśnie teraz, w momencie, w którym mam najmniej czasu w całym swoim życiu, postanowiłam wrócić. 4 tygodnie temu urodził się mój syn, a miesiąc wcześniej wprowadziliśmy się do nowego domu gdzie cały czas trwają jeszcze ostatnie prace.

Rodzice małych dzieci pewnie wiedzą, o czym mówię – dzień podzielony na trzygodzinne cykle karmień, usypiania, przewijania, przygotowywania posiłków, sprzątania i ratowania sytuacji, które pojawiają się zupełnie niespodziewanie… Jedno dziecko zasypia, drugie się budzi. Kończysz jedno zadanie, pojawiają się trzy kolejne. A lista rzeczy do zrobienia nigdy nie jest krótsza niż dzień wcześniej.

A mimo to gdzieś pomiędzy tym wszystkim chcę znaleźć przestrzeń dla siebie.

Dla mnie tym czymś od zawsze było DIY.

To właśnie tutaj chcę wrócić do szycia, tworzenia biżuterii, personalizowanych projektów, dekoracji do domu, kreatywnych pomysłów dla dzieci i wszystkich tych rzeczy, które sprawiają, że zwykły przedmiot staje się czymś wyjątkowym.

Jeśli lubisz kreatywność, DIY i historie pisane przez życie, to zapraszam Cię do tej wspólnej przygody, której sama nie mogę się już doczekać.

Pewnie wiele wpisów będzie powstawać późnym wieczorem, kiedy dom już śpi, a zdjęcia między jednym obowiązkiem a drugim… ale okazuje się, że życie rzadko kiedy oferuje idealne warunki, zatem uznałam, że to musi wydarzyć się TERAZ.

Na ten moment czekałam prawie 20 lat i to jest to marzenie, o które chcę zawalczyć jeszcze ten jeden raz.

Dodaj komentarz